Dziewięć tygodni wspólnych chwil minęło jak jeden dzień. Nadszedł czas pożegnań, moment w którym nasze najmłodsze rottweilery opuściły rodzinny dom i rozjechały się po świecie. To był niesamowity czas i wspaniałe chwile pełne szczęścia i radości, których jednym zdaniem nie da się opisać, gdyż maluchy w naszym domu rodzą się przede wszystkim z potrzeby mojego serca.

Przez te dziewięć tygodni dbaliśmy o ich prawidłowy rozwój, zdrowie, socjalizację i dziś mogę powiedzieć, że jestem niesamowicie dumna jak pięknie na tą chwilę się rozwinęły. Jestem przekonana, że maluchy przyniosą swoim nowym właścicielom mnóstwo cudownych, niezapomnianych chwil i bezwarunkowej miłości bo kto już raz miał rottweilera wie doskonale, że raz rottweiler = zawsze rottweiler. Powtarzam to zdanie niezmiennie od ponad dwudziestu lat.
Powyższy kolaż zdjęć przedstawia małe rottweilery z miotu „W” Angaros w nowych domach.
